Animal Crossing: New Horizons. Wszystko, co musicie wiedzieć o grze (bez większych spojlerów)

Jeżeli ten tytuł jeszcze nie wpadł w wasze ręce, możliwe że najwyższy czas to zmienić! Animal Crossing: New Horizons to gra typu symulator życia, który miał premierę niedawno, bo w marcu 2020 roku. Z tego tekstu dowiecie się, czy jest to coś dla was i dlaczego AC:NH zdobywa tak szybko popularność, także wśród fanów serii The Sims.

Jak już pewnie zdążyliście się zorientować, w Internecie znajdziecie masę różnych poradników do Animal Crossing: New Horizons. Opisują one rozgrywkę dzień po dniu, właściwie z najmniejszymi szczegółami. Po przeczytaniu tego wszystkiego, gdzieś po drodze ucieknie wam radość z odkrywania wszystkiego po swojemu…

A tego nie lubicie, prawda? Ja nie lubię.

O wiele więcej frajdy sprawia odkrywanie po swojemu i we własnym tempie. Szczególnie, kiedy nie możecie – z najróżniejszych powodów – powracać do gry regularnie.

Dlatego w ramach tego artykułu zamierzam przybliżyć wam wyłącznie podstawowe informacje, przede wszystkim jeżeli chcecie cieszyć się rozgrywką bez spojlerów! Jeśli należycie przy tym do grona graczy, którzy dodatkowo chcą się dowiedzieć “czy warto” sięgnąć po konsolę Nintendo Switch oraz Animal Crossing: News Horizons, nie mogliście trafić lepiej.

W kwestii spojlerów jeszcze: zamierzam odnosić się między innymi do rzeczy, które widać na opakowaniu Edycji Specjalnej Nintendo Switch, Animal Crossing: New Horizons oraz w trailerach samej gry. Fragmenty artykułu wzbogaciłam o screeny z mojej rozgrywki (z paru pierwszych dni od startu) oraz ilustracjami zasięgniętymi z oficjalnego press-kitu.

Zakładam (mimo wszystko), że skoro interesujecie się grą, to tak czy siak mieliście okazję coś już „podejrzeć” (na przykład u ulubionych YouTuberów)! Bardziej lub mniej przypadkowo.

Chociaż mówi się “ciekawość to pierwszy stopień do piekła”, całkowicie rozumiem zainteresowanie. Bo Animal Crossing to świat nęcący nie tylko uroczą grafiką, ale i wieloma, intrygującymi możliwościami kreowania rzeczy po swojemu…

Nie miałam zielonego pojęcia, co mnie czeka…

Wybór wyspy i jej nazwy oraz pierwsze kroki

Jeśli już podglądacie jakichś graczy Animal Crossing w mediach społecznościowych, to wiecie, że osoby te często dostają dosłownie świra na punkcie dwóch spraw – samej wyspy (o czym więcej za chwilę) oraz jej nazwy.

Na samym początku każdy gracz musi wykonać kilka ważnych czynności, pomijając sam fakt pokornego podążania za samouczkiem i wskazówkami futrzastych bliźniaków.

Najpierw – podać swoje imię i określić datę swoich urodzin. Następnie – wybrać model postaci (sylwetkę damską lub męską), określić wygląd postaci (kolor skóry, włosów, oczu, itp.) i określić swoje pochodzenie (kraj lub półkula północna lub południowa).

Wreszcie – wybrać jedną z 4 i losowo zaproponowanych przez algorytm map, czyli właśnie wspomnianą wyspę, i ostatecznie nadać nowej krainie dowolne miano, którego już później zmienić nie można (przynajmniej na tę chwilę, w której piszę te słowa – gdyby coś się zmieniło, fragment ten przeredaguję).

Gracze przybrali tutaj dwie taktyki:

  1. Taktyka na „Pierwszą Lepszą, Byle Grać
  2. Taktyka „Zaczynam Od Nowa Tak Długo, Aż W Końcu Zobaczę Mapę Mojego Ulubionego Youtubera X, Bo To Ją Właśnie Chcę I Takie Miasteczko Jak On Stworzył

Tak, trochę się z tych postaw śmieję, ale z moich obserwacji wynika, że tak właśnie jest!

Możliwe, bo skoro już czytacie ten artykuł, podążać chcecie taktyką numer 1. I ja sama tym tropem poszłam. Momentami żałowałam. Po czasie już nie żałuję – bo wcześniej nie wiedziałam, że na AŻ TYLE rzeczy będę miała – tak czy owak – wpływ.

W każdym razie to, co jest tu ważne i co faktycznie może mieć jakieś znaczenie, to ujścia rzek.

A jeżeli już, to one właśnie odgrywają tu jakąś rolę, ponieważ:

  • nie można ich w żaden sposób ruszyć, nawet na późniejszym etapie rozgrywki,
  • to poniekąd one odpowiadają za „kształt” i „układ” rzek – ujścia są dwa oraz mieszczą się w kombinacjach „zachód-południe”, „południe-południe”, „południe-wschód”,
  • ujścia rzek nigdy nie występują na północnym brzegu wyspy.

Fakt jest taki, że na każdej wyspie znajdziecie to, co potrzebujecie, aby w pełni cieszyć się rozgrywką. Trudno tu mówić o „błędnych” wyborach lub złośliwości algorytmu. Sami się o tym prędzej, czy później przekonacie. Ostatecznie też odblokujecie opcję formowania wyspy (Terraforming) i wszelkie wasze problemy się rozwiążą. A przynajmniej mniej-więcej…

Jest jednak coś, o czym jeszcze warto wspomnieć, bo powoduje, że mimo wszystko każda wyspa jest na pewien sposób wyjątkowa. Mianowicie chodzi o owoce, które znajdziecie na swojej wyspie. Rodzaj drzewka owocowego jest przypisywany światu losowo. Jeżeli zapragniecie mieć w swojej lokalizacji inne rodzaje, musicie ich szukać na innych, przy okazji wycieczek. W chwili obecnej w grze znajdują się:

  • drzewa brzoskwiniowe,
  • drzewa pomarańczowe,
  • drzewa wiśniowe,
  • grusze,
  • jabłonie,
  • palmy kokosowe,

Istnieją jeszcze drzewka dekoracyjne i pozwalające na wydobywanie surowców do crafitngu, na które natraficie dopiero podczas zwiedzania Tajemniczych Wysp, jak chociażby bambusowe (aż chcę wierzyć, że w przyszłości pojawi się o wiele więcej odmian).

Sprawa ma się podobnie, jeżeli chodzi o kwiaty. Na mojej wysepce przeważają tulipany – w przypadku innych landów może być to inna roślinność.

Na koniec tego wstępu ostatnia ważna rzecz – nawet jeżeli macie kilka kont na swoim Nintendo Switch, będziecie w stanie grać wyłącznie na jednej i tej wyspie. Gdy później zaprosicie swojego kolegę, koleżankę/partnera, partnerkę do rozgrywki, będziecie zmuszeni wybrać po prostu, kto tu rządzi oraz ustalić niepisane reguły (między sobą, zasady fair play).

Podsumowując, jedna konsola = jedna wyspa na wszystkich graczy mających dostęp do tej konsoli. Nie muszę chyba dodawać, że najlepsza jest zabawa „na swoim”, ale – wiadomo – nie każdy może sobie na taką indywidualność pozwolić. Nintendo Switch do tanich nie należy.

Młodszym graczom może sprawiać momentami język aplikacji (ha, i ja sama od czasu do czasu w słownik zerkam). W tej chwili nie ma polskiej lokalizacji i na razie na zmianę tego stanu rzeczy się nie zanosi. Gra bowiem nie osiągnęła (jeszcze) szczytów popularności w naszym kraju.

Grosza daj jenotowi, sakiewką potrząśnij… Kilka słów o ekonomii gry

Gdyby zapytać mnie, o czym w ogóle jest Animal Crossing: New Horizons, odpowiedziałabym: “o niekończącym się spłacaniu kredytów”. Kiedy tylko zaczniecie grać, właściwie już po pierwszym tygodniu zabawy, doskonale będziecie wiedzieli o czym mówię.

I wciągniecie się w to tak samo, jak i ja. Tak sądzę przynajmniej.

Na waszej wyspie będzie królował kapitalizm, czy to się wam podoba, czy nie. Po jakimś czasie musicie się po prostu przyzwyczaić do oddawania głównej waluty w tej grze – Dzwonków (Bells, a zwane przeze mnie Bellsami). Plus jest taki, że nauczymy się tu nie tylko zarabiać, ale i wydawać, a przy okazji uzbroimy się w wiadra cierpliwości. Nic tu nie przyjdzie łatwo, a urządzenie siebie oraz całej wyspy (włączając w to sąsiadów, o których więcej za moment) to nie lada wyzwanie.

Przygotujcie się także na to, że spędzicie w tej grze nie dziesiątki, nie setki, a najprawdopodobniej… tysiące godzin! Już wiadomo, że Animal Crossing: New Horizons przyniesie ze sobą mnóstwo aktualizacji – a co za tym idzie – i radości.

Poznajcie swoich sąsiadów

Jeżeli od początku sądziliście, że nie będziecie musieli się z kimkolwiek dzielić wyspą, wyprowadzę was z błędu. W kilka chwil po wylądowaniu na Wyspie Swoich Marzeń zapoznacie się z pierwszą dwójką towarzyszy tej przygody. A po kilku tygodniach będziecie gościć o wiele, wiele więcej tych uroczych (pod wieloma względami) zwierzaczków.

I to te pierwsze „bratnie” dusze najprawdopodobniej będą was wkurzać przede wszystkim. To takie moje założenie wynikające z doświadczenia empirycznego. Trochę się przez nich nacierpiałam, niekoniecznie polubiłam… na szczęście opcja wymiany zespołu jest, pojawia się, aczkolwiek dopiero po około dwóch tygodniach regularnej rozgrywki.

Z tego też, co zdążyłam się zorientować – wykopanie kogoś z wyspy należy do… pewnej sztuki. Ale tego wątku nie będę poruszać w tym artykule. Powiem tylko krótko – łatwe to nie jest.

Natomiast gdyby jakimś cudem udało się wam „wylosować” interesujące postacie od razu… Gratulacje! Wchodźcie w interakcje z nimi (ale nie za często, bo zaczną wam to wypominać, serio), wymieniajcie się rzeczorkami i zaglądajcie do ich chatek raz po raz. Jeżeli natraficie na zwierzaczka przy stole do craftingu, koniecznie z nim porozmawiajcie, otrzymacie wtedy wyjątkowy przepis!

Świat pełen niespodzianek. Crafting, kolekcje i inne wyzwania

Kochacie crafting, kręci was kolekcjonowanie rzeczy małych i dużych, a do tego fascynuje nieustanne odkrywanie i lubicie poczucie niepewności…? Tak? W takim razie poczujecie się w tej grze jak ryba w wodzie!

Coś, co nadaje Animal Crossing: New Horizons wyjątkowości to fakt, że nie znajdziecie nigdy dokładnie dwóch tych samych wysp z dokładnie tym samym wyposażeniem. A mam tu na myśli mebelki, ściany, podłogi oraz ogrom dekoracji niezbędnych co najmniej do „wykańczania” własnego domku i nadawania mu indywidualnego charakteru.

Każdego dnia koniecznie sprawdzajcie każdy zakątek wyspy. Wpatrujcie się w niebo za dnia i nocy. Kopcie w ziemi, podnoście przedmioty, a pierwsze egzemplarze nie zapomnijcie odnosić do sowiego kustosza wyspy, zakochanego w jej ekosystemie.

Odkrywając świat noście przy sobie co najmniej podstawowe narzędzia – wędkę, siatkę, łopatę… Co ważne, na późniejszym etapie gry ten zestaw powiększy się oraz odkryjecie ich specyficzne zastosowania! Na pewno was zaskoczą, nie raz i nie dwa.

Podróże małe i duże. Odwiedziny graczy i Tajemnicze Wyspy

Zwiedzanie innych wysp to jedna z najciekawszych i najważniejszych funkcjonalności Animal Crossing: New Horizons. I tu głównie opcje są dwie. Można udać się do krainy innych graczy lub polecieć na tak zwaną Tajemniczą Wyspę (Mystery Island), pod warunkiem posiadania odpowiedniego biletu (a ta rzecz kręci się wokół zdobywania punktów osiągnięć, tzw. Nook Miles).

Odnosząc się do pierwszej możliwości, gra umożliwia odwiedzanie wysp innych graczy z naszej nintendowej listy przyjaciół, o ile oczywiście subskrybujemy usługę Nintendo Switch Online (gdzie subskrypcja z dostępem do funkcjonalności online’owych jest rzeczą typową w kontekście różnych konsol).

Wycieczki do innych graczy lub na losowe wyspy pozwalają na parę rzeczy. Przede wszystkim: na „dorobienie” lub „wydanie” określonych zasobów (by np. zrobić miejsce na inne, znaleźć nowe recepty craftingowe lub osiągnąć trochę szybciej pewien etap rozrywki).

Sprawy natomiast nabierają jeszcze większych rumieńców (w każdym razie – w mojej opinii), gdy udajemy się na wspomniane Tajemnicze Wyspy (Mystery Islands). Każdy jeden bilet to jedna taka wyprawa. Co istotne, nigdy nie wracamy na dokładnie tę samą wyspę, chociaż zdarza się, że faktycznie wyglądają tak samo… W każdym razie, na tych (prawie) odludnych światach natkniecie się na elementy przyrody, które na pewno będziecie chcieli zabrać ze sobą, do siebie. Jak chociażby wspomniane na początku palmy kokosowe lub inne drzewka. I tu również warto badać land dokładnie i przy każdym z brzegów i to o różnych porach dnia.

Dwa tygodnie aklimatyzacji

Nie pisałam tego wcześniej wprost, więc myślę, że to w końcu odpowiedni moment. Dni na wyspie odpowiadają naszemu realnemu zegarowi, czyli strefie czasowej i porze dnia lub nocy.

Oznacza to między innymi tyle, że bardzo często na duże kroki milowe przyjdzie wam poczekać dosłownie 24 godziny. Podczas takich pierwszych, prawdziwych 2 tygodni w Animal Crossing: New Horizons poznacie kluczowe postacie, historię swojego świata oraz wszelkie ważne mechanizmy i zasady jakimi rządzi się gra. Rozwiniecie swoje domostwo oraz całą infrastrukturę, która czasami przyniesie masę frajdy, a momentami, przez chwilę, mniej. Ale cierpliwość tu popłaca, bo wynagradza.

Przez 14 dni będziecie czuli się prowadzeni przez samouczek i przyzwyczajani do specyfiki rozgrywki – jej zalet, wad, braków. Idę o zakład, że po jakimś czasie wszyscy gracze dochodzą do podobnych konkluzji…

Będziecie chcieć więcej. I dostaniecie więcej! Animal Crossing: New Horizons z pewnością przyzwyczai nas do tematycznych wydarzeń i sezonowych możliwości.

Animal Crossing: New Horizons – komu w szczególności tytuł przypadnie do gustu?

Jeżeli uwielbiacie symulatory życia oraz gry-piaskownice, takie jak The Sims, Planet Zoo, Minecraft, wiecie z czym się to je (aktualizacje, dodatki, masa cierpliwości, elementy społecznościowe) i ile waszego cennego czasu może pochłaniać, z pewnością zapałacie miłością i do tej aplikacji.

Jednym z „malutkich minusów” gry (a i wspomnę, że zgodnie z opisem na pudełku to gra „od 3 roku życia”!) jest bez wątpienia jej cena. Mam na myśli w gruncie rzeczy „sumę” wszystkich cen… tj. samej konsoli, gdzie Limitowana edycja Nintendo Switch z grą Animal Crossing: New Horizons to koszt od 1720 zł (na promocji) oraz subskrypcji Nintendo Switch Online do opcji online’owych wynoszącej około 100 zł rocznie (i to za jednego użytkownika konsoli).

Niektórzy gracze mogą uznać także za mankament – o czym już wspomniałam – brak polskiej lokalizacji. Co dla mnie nie jest problemem, dla innych może być pewną barierą. Nie sądzę jednak, aby język AC:NH należał do skomplikowanych. Nie posługuję się angielskim w sposób płynny (co najwyżej – komunikatywny w mowie i piśmie), a daję radę i rozumiem nawet żarty i żarciki od czasu do czasu wypowiadane przez NPC (które, swoją drogą, i tak wypowiadają się „na głos” w swoim języku – napisy są po angielsku).

Satysfakcję z pewnością będą czuć wielokrotnie gracze nastawieni na odkrywanie, zbieranie i osiąganie. Gdybyśmy mieli tu mówić o konkurowaniu, to co najwyżej w kwestii tego, co który gracz ma, w jakim kolorze i w jakiej ilości oraz „jak daleko w postępach pracy nad wyspą jest”.


Animal Crossing: New Horizons to kopalnia kreatywności I siódme niebo dla fanów dekorowania wnętrz i urządzania pięknych ogrodów. W tej grze można popisać się swoją wyobraźnią i zdolnościami artystycznymi. Robi na was wrażenie pixel-art? Mięknie wam serduszko na widok puszystych zwierzątek? No to super! Jeszcze więcej dobrego dla was…


Jest to pierwszy artykuł z serii Animal Crossing na SimsMantrze. Oznacza to, że eksperymentuję z nowymi formami, treściami, a w kręgu moich zainteresowań – oprócz serii The Sims – są również inne symulatory. Dajcie znać koniecznie, czy AC:NH to gra, której jesteście ciekawi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *